sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział 1

   Julia POV
   Znów poczułam jego oddech na mojej szyi. Spojrzałam w jego brązowe oczy i ujrzałam w nich pożądanie. Nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku. Cały świat nagle się zatrzymał. Wydawało mi się, że ta chwila trwała wiecznie.
   Obudził mnie dzwonek mojego telefonu. "You're my shining star, I searched from near to far..."

-Halo?? Julia??
-Tak mamo?
-Mam nadzieję, że pamiętasz. Dziś z ojcem nie wrócimy na noc... mamy ważne spotkanie w biurze.
-Oczywiście, że pamiętam - odparłam niechętnie. Kolejny dzień sama, kolejną noc sama. Nigdy ich nie ma.
-Cieszę się, buziaki, pa - rozłączyła się. Czasem zastanawiam się, czy ona mnie kocha...
   Spojrzałam na zegarek 7:40. Cholera. Lekcje zaczynają się o 8:00 a ja do szkoły mam ok. 15 min drogi. Usiadłam na skraju łóżka. Moje stopy delikatnie muskały bawełniany dywanik pode mną. Energicznym krokiem podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Fala gorącego powietrza uderzyła w moją twarz. Cóż się dziwić, już prawie czerwiec. Pobiegłam do łazienki po drodze zakładając ulubiony t-shirt i jeansy. Po upływie 5 min byłam gotowa. Idealnie. Złapałam plecak i skierowałam się w stronę drzwi. Nagle upadłam. Świat na chwilę zawirował, ale szybko wrócił do normy, więc wstałam, zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam do szkoły. Założyłam słuchawki, by trochę się odstresować. Gdy właśnie rozpoczynał się mój ulubiony numer zespołu 30 seconds to Mars, wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przep...ymm.. sorry - nigdy się nie nauczę. Nie jestem już w Polsce...
-Ok, nic się nie stało, tak w ogóle to jestem Leondre - wyrecytował po angielsku chłopak.
-Julia, miło mi - Leondre... gdzieś już to imię słyszałam.. a może to jest... nie, nie raczej nie.
-Hmm.. Chyba jesteśmy razem w klasie, no nie?
Tak, byliśmy razem w klasie, choć Leo oraz wszyscy inni byli o rok starsi. Moi "cudowni" rodzice zapisali mnie do szkoły rok wcześniej, ponieważ nie mieli czasu, by się mną zajmować.
-Raczej tak, choć ani razu cię nie widziałam - odparłam ze szczerym uśmiechem.
-Może pójdziemy razem? Znam fajny skrót, a zostało nam 5 min do rozpoczęcia lekcji.
-Jasne! Możemy iść, ale... wiesz, ja nie jestem za bardzo lubiana... nie wiem czy chcesz się ze mną pokazać...
-Oj nie wymyślaj... idziemy.
Tuż za rogiem skręciliśmy w ciemną uliczkę. Idąc samemu nigdy bym tutaj nie weszła, ale ten chłopak dodawał mi odwagi. Dziwne, znałam go zaledwie kilka minut, ale czułam, że jest mi bliski. Dodatkowo cieszyłam się z mojej, w sumie pierwszej, angielskiej rozmowy :) .
Punktualnie o 8:00 weszliśmy do szkoły. Szybko znaleźliśmy odpowiednią klasę i zajęliśmy miejsca obok siebie. Czułam spojrzenie na sobie...oj tak. Momentalnie zrobiło mi się duszno, więc zapytałam, czy mogę iść do toalety.
   Po opuszczeniu sali udałam się w stronę toalet, ale chwilka... gdzie one są? Na drodze napotkałam wysokiego blondyna o niebieskich oczach, miał chyba 17 lat. (nasza szkoła to było połączenie gimnazjum i liceum)
-Cześć, wiesz może gdzie tutaj są toalety? Jestem nowa i nie bardzo orientuję się gdzie co jest - płynnie wyrecytowałam i czekałam na odpowiedź.
-Jasne, Korytarzem prosto, na końcu w lewo, później w prawo i prosto, a i tak na przyszłość, jestem Charlie, miło mi cię poznać - czy ci chłopcy nagle spadli mi z nieba?? Dwa tygodnie siedziałam sama pod klasą, a dziś taka niespodzianka.
-Julia, mi też miło. Do zobaczenia później - odparłam i szybkim krokiem oddaliłam się, ponieważ czułam, że rumieniec oblewa moją twarz.
W toalecie było czuć wyraźny zapach tytoniu. Zdziwiłam się, bo przecież to porządna szkoła. Podeszłam do umywalki, by umyć ręce. Chwilę później ktoś złapał mnie za rękę i szarpnął do tyłu. Upadłam rozbijając sobie głowę o płytki. Nastała ciemność...
   

Mamy rozdział 1 :)
Mam nadzieję, że się podoba, choć uwagi mile widziane. 
Miłego dnia!
Julia

Prolog

   

 Nazywam się Julia i mam 14 lat. Przeprowadziłam się do Port Talbot miesiąc temu i nie umiem odnaleźć się w tym mieście... Wszystkie wspomnienia, przeżycia zostawiłam za sobą, w Polsce. Jedyną osobą, z jaką utrzymuje kontakt jest Natalia. Dzięki niej mam jeszcze po co żyć. Moi rodzice całymi dniami pracują, więc praktycznie mieszkam sama. Od dwóch tygodni chodzę do nowej szkoły, lecz już zauważyłam, że nie będę lubiana. No cóż... trzeba żyć dalej.

"Just be hopeful"